Obecnie używam go ponownie i wiecie co mnie najbardziej urzekło? Zapach! Balsamy opalizujące mają taki charakterystyczny słoneczno-wakacyjny zapach, który po prostu mnie urzeka i przypomina o wakacjach.
Co sprawia, że skóra jest rozświetlona? Drobinki odbijające światło. Faktycznie sprawdzają się tutaj znakomicie i ten efekt utrzymuje się dosyć długo - w świetle są one doskonale widoczne i skóra aż iskrzy - oczywiście bez przesady, nikt po użyciu tego balsamu nie będzie wyglądał jak Edward ze "Zmierchu". Efekt jest delikatny, ale wystarczający i widoczny.
Balsam szybko się wchłania i nie pozostawia uczucia lepkości. A co do składu? Czytamy, że nie zawiera sztucznych barwników... ładnie i pięknie, ale niestety są parabeny - chociaż czasami to już nie zwracam na to uwagi.
Ważniejsze dla mnie jest to, że składniki aktywne są na pierwszych miejscach, a sam skład nie jest najgorszy moim zdaniem. Poza tym balsam naprawdę się u mnie sprawdza, jest to kolejny raz, kiedy go używam i wiem, że na pewno nie ostatni.
Cena to ok. 10 zł, więc nie jest to mega wydatek, a balsam jest naprawdę wydajny.
Ogółem polecam, nie tylko na wakacje, ale również na inne pory roku, nawet w zimie, gdy chcemy sobie dodać trochę lata i blasku! :)
Prezentuje się ciekawie, muszę go wypróbować :)
OdpowiedzUsuńŚwietnie się prezentuje :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
http://fit-healthylife.blogspot.com